
MASTERCOURSE – „Osteopatyczna analiza i leczenie nerwu błędnego w praktyce”
5 listopada, 2025Opublikowano: 08.12.2025
Koleżanki i Koledzy, Kursanci i Absolwenci PAO OSTEON!
W ostatnim czasie otrzymuję od Was liczne wiadomości wyrażające zaniepokojenie wywołane filmikami i informacjami krążącymi w sieci, które godzą w prestiż tytułu D.O. W odpowiedzi na te obawy zdecydowałem się przyjąć formę publicznego oświadczenia, aby jak najpełniej wyjaśnić poruszane kwestie i zapobiec konieczności udzielania indywidualnych odpowiedzi na każdą z przesyłanych do nas wiadomości.
Zauważam również, że inne instytucje edukacyjne w dziedzinie osteopatii zamierzają podjąć działania w tej sprawie. Pragnę jednak zaznaczyć, że stanowisko moje oraz całej kadry pedagogicznej PAO OSTEON jest jednoznaczne: nie będziemy angażować się w publiczną „obronę” tytułów zawodowych ani uczestniczyć w dyskusjach wynikających z tego rodzaju kontrowersji.
Poniżej przedstawiam uzasadnienie naszego stanowiska.
Obecna sytuacja, określana przez wielu jako medialny szum, stanowi naturalną i – niestety – przewidywalną konsekwencję stopniowej degradacji prestiżu tytułu D.O., którą obserwujemy od około dziesięciu lat. Zjawisko to widoczne jest zarówno w środowiskach medycznych, jak i wśród samych pacjentów.
Osteopatia stała się poniekąd ofiarą własnych osiągnięć. To dzięki Waszemu zaangażowaniu, kompetencjom, wysokim standardom etycznym oraz profesjonalizmowi, osteopatia przez wiele lat cieszyła się wyjątkowym uznaniem i była postrzegana jako dziedzina, stanowiąca gwarancję wiedzy oraz wysokiej jakości praktyki. Wielu organizatorów zabiegało wówczas o udział osteopatów w organizowanych przez siebie konferencjach. Dziś obecność osteopatów na konferencjach w roli prelegentów jest często niepożądana a dopiero wystąpienia naszych absolwentów przyciągają uwagę i uznanie, wywołując pytania: „Gdzie tak uczą?”.
Niestety, coraz częściej pojawiają się skargi ze strony pacjentów, którzy, nieświadomi braku standaryzacji kompetencji, trafiają do samozwańczych osteopatów albo tych bez solidnego przygotowania zawodowego. Trafiają one do TOPu i docierają także do nas z prośbą o pomoc.
Gdy 22 lata temu jako pierwsi w Polsce zaczęliśmy szkolić przyszłych osteopatów, podjęliśmy wyzwanie, żeby zdefiniować słowo „osteopatia”, które było prawie nieznane w naszym kraju. Obecnie z niepokojem obserwujemy, że „osteopatia” i „osteopatyczne” stają się głównie hasłami reklamowymi. Odmieniane przez wszystkie przypadki i rodzaje dołączane jest do nazw szkoleń i kursów. Jest to sposób na osiągnięcie jedynie sukcesu finansowego poprzez podnoszenie frekwencji. Staje się to podstawową i główną (może nawet jedyną) motywacją, jaką się kierują organizatorzy wszelkiego typu szkoleń, nazywając je „osteopatycznymi”. Niestety, także niektóre szkoły osteopatii organizowały szkolenia, które de facto były szkoleniami reklamowymi a nie kompetencyjnymi. Bezrefleksyjne wydawanie certyfikatów, bez pełnego przeszkolenia, dawało przyzwolenie uczestnikom tych zajęć na nazywanie siebie „osteopatami”.
Jak zapewne pamiętacie, nasza szkoła od zawsze dążyła do i proponowała innym szkołom wprowadzenie egzaminu państwowego, czyli przekazanie kompetencji nadawania tytułu D.O. samorządowi zawodowemu, którym obecnie jest TOP (Towarzystwo Osteopatów Polskich). Był to głos wołającego na pustyni. TOP próbował wielokrotnie nakłonić szkoły do poddania się akredytacji. Bez skutku.
Dysponujemy przesłankami wskazującymi na realne problemy związane z poziomem kształcenia podstawowego w niektórych szkołach osteopatii. W ostatnim czasie otrzymaliśmy liczne zgłoszenia od kursantów reprezentujących różne ośrodki – zarówno indywidualnie, jak i w imieniu całych grup – z prośbą o możliwość kontynuowania nauki w naszej szkole oraz zaliczenia dotychczasowego toku kształcenia. Sytuacje te pokazują, jak mała musiała być ich wiara we własną wiedzę i umiejętności, które nabyli podczas studiów osteopatycznych w innych szkołach, skoro rezygnowali – gdy usłyszeli warunek koniecznej weryfikacji kompetencji dotyczących zaliczonych już przedmiotów – z kontynuowania nauki u nas. Co więcej, ogromne zaskoczenie wzbudził również u tych osób fakt, że warunek potwierdzenia nabytych wcześniej kwalifikacji jest dla nas na tyle istotny, że sama gotowość ponoszenia przez nich kosztów szkolenia nie była na tyle wystarczająca, by umożliwić im kontynuowanie nauki w PAO OSTEON. Przykład ten doskonale ilustruje, że w naszej działalności priorytetem pozostaje jakość kształcenia a nie względy organizacyjne czy finansowe.
Obecnie w Polsce zaistniała sytuacja, w której osteopatia jest dramatycznie podzielona. Zamiast współpracy lub czystej rywalizacji, mamy szkoły „największe”, „najlepsze” „jedyne”. Za obecny stan wszyscy ponosimy odpowiedzialność. Dyrektorzy szkół, dyplomowani już osteopaci i aktualnie kształcący się. Jesteśmy ludźmi wolnymi, więc możemy dokonywać wyborów dotyczących poziomu kształcenia albo szkoły, w której się kształcimy. Jako osoby dorosłe jesteśmy w stanie zaakceptować konsekwencje naszych wyborów i wziąć za nie odpowiedzialność.
Dlatego też nie należy obawiać się pojawiania się na rynku różnych form dyplomów oraz zróżnicowanych sposobów ich nadawania. Tak było w przeszłości, tak dzieje się obecnie i najprawdopodobniej będzie również w przyszłości. My jasno określiliśmy zarówno poziom kształcenia, jaki chcemy utrzymywać, jak i kryteria przyjęć do naszej szkoły. Wy natomiast dokonaliście wyboru, powierzając nam swoje wykształcenie i rozwój zawodowy. Kompetencje oraz umiejętności zdobyte w naszej placówce są realną wartością, której nikt nie będzie w stanie Wam odebrać. Jeśli w przyszłości zawód osteopaty zostanie objęty regulacjami prawnymi, a ich elementem będzie obowiązek weryfikacji kompetencji, nie macie powodów do obaw. Zdobyte u nas przygotowanie merytoryczne i praktyczne stanowi solidną podstawę do spełnienia wszelkich przyszłych wymagań.
Chciałbym przypomnieć, że nasza szkoła ma akredytację TOP, EFFO (Europejskiej Federacji i Forum Osteopatów) oraz SBO (Stowarzyszenia Belgijskich Osteopatów). Belgia jest krajem kształcącym osteopatów na poziomie uniwersyteckim. Obecnie jesteśmy w trakcie akredytacji naszego dyplomu w Portugalii, w której osteopatia jest nauczana na Uniwersytecie w Porto i regulowana ministerialnie. Uzyskanie tej akredytacji otworzy naszym absolwentom rynek portugalski dla chcących tam pracować. W Europie znana jest specyfika szkół w Polsce i dlatego uzyskane akredytacje dotyczą Osteonu a nie tytułu D.O. Każda decyzja o dopuszczeniu do praktyki zawodowej w danym kraju jest podejmowana indywidualnie po zapoznaniu się z dossier kandydata a nie automatycznie. Obecnie nasi absolwenci z powodzeniem pracują w Belgii, Francji, Wielkiej Brytanii i we Włoszech.
Dlatego zasadnym wydaje się pytanie: w obronie jakiego dyplomu mielibyśmy występować?
Czy mamy bronić osteopatów niebędących medykami? Czy mamy bronić osteopatów niemających wykształcenia wyższego? I nie chodzi tu o deprecjację wykształcenia średniego, a jedynie uznanie, że jako szkoły prywatne i zaoczne mamy ograniczony czas i możliwości kształtowania krytycznego myślenia, jakie zdobywa się w pełnym cyklu szkolnictwa wyższego.
My możemy jedynie apelować o przestrzeganie wymagań, do których się zobowiązaliśmy, wstępując do europejskiej rodziny osteopatów. Nie mamy natomiast wpływu na decyzje innych osób.
Na koniec pokuszę się o perspektywy wyjścia z obecnej sytuacji.
- Uznanie silnego samorządu zawodowego w oparciu o TOP.
- Wypracowanie zasad nadawania tytułu D.O. niezależnych od szkół a spełniających kryteria dostępu do zawodu i wymagania szkoleniowe.
- Opracowanie minimalnych warunków, w celu weryfikacji już zdobytych dyplomów.
- Zobowiązanie wszystkich praktykujących w Polsce osteopatów do przynależności do izby zawodowej osteopatów, która powinna powstać jak najszybciej.
- Utworzenie lobby zawodowego, w celu określenia miejsca osteopatów w oficjalnych strukturach zawodów medycznych.
W przeciwnym razie Polska ma szansę być pierwszym europejskim krajem, w którym osteopatia przestanie być zawodem medycznym i stanie się pozamedyczną działalnością biznesową na rynku usług prozdrowotnych.
Jeśli dojdzie do tego, że dyplom D.O. będzie można wygrać na loterii, mam nadal dla Was dobrą nowinę: zawsze możecie zamienić D.O. (Dyplomowany Osteopata) na D.O. (Dyplomowany Osteonu).
Z poważaniem
Dariusz Skrzypek D.O.
Dyrektor PAO OSTEON